poniedziałek, 24 sierpnia 2015

10 przykazań rysownika - amatora

     W każdej dziedzinie życia spotykamy się na co dzień z różnego rodzaju zasadami, regułami etc. Z doświadczenia wiemy też, że niektóre warto łamać, inne wręcz przeciwnie. Część z nich jest nam narzucana z góry, inne tworzymy sami. Wykonując kolejny już rysunek jestem w stanie wypisać kilka konkretnych zasad, których warto się trzymać. Nadmieniam, że są to czysto subiektywne przemyślenia na ten temat, nikomu nic nie narzucam. 

1. Zrób dobry szkic - bez dobrego zarysu ani rusz. Nie bez powodu szkic nazywany jest wstępną realizacją koncepcji artystycznej (ładnie brzmi, co nie?). Szkice może podzielić na trzy rodzaje: ogólne, szczegółowe i specjalistyczne. Te ostatnie pominę, ponieważ nie są związane z takim rodzajem działalności o jakich mówi blog. Skłaniałabym się ku szkicom szczegółowym, ponieważ to znacznie ułatwia dalszą pracę. Zaznaczając konkretne, małe elementy, nie musimy się zastanawiać czy czegoś później nie przeoczymy. Dla mnie osobiście to najtrudniejszy element rysunku, którego poprawność decyduje w dużym stopniu o efekcie końcowym. Jeśli szkic będzie pobieżny, niedokładny, cała praca może okazać się totalnym niewypałem. Niektóre rzeczy bardzo trudno poprawiać w trakcie cieniowania, a w portretach to już w ogóle jest praktycznie niemożliwe. Niedokładny lub nieprawidłowy szkic może mieć wpływ na brak podobieństwa co w rysowaniu ludzi ma szczególne znaczenie. Zaburzenie proporcji, zła perspektywa, krzywo postawiona linia to tylko niektóre przykłady błędów, których niewyłapanie na samym początku skazuje nas na liczne poprawki lub rozpoczęcie pracy na nowo od zera. Podczas rysowania innych rzeczy niż tylko portret ze zdjęcia, warto na początek sobie w głowie ułożyć plan, czyli stworzyć w miarę pełne, początkowe wyobrażenie całości. Ustalić przykładowo, że tym razem w tle znajdą się drzewa, lub postaram się urozmaicić rysunek w jakiś inny sposób. Zdarza się, że najfajniejsze pomysły przychodzą w trakcie pracy lub pod koniec, nie zaprzeczam, ale kwestia dodatków do głównego punktu rysunku nie ma na wstępie takiego znaczenia. Po pierwsze więc: koncepcja!


2. Używaj dobrych przyborów - czeski Koh-i-noor, angielski Derwent, austriacki Cretacolor czy w końcu niemiecki Faber-Castell lub Staedtler to tylko niektórzy (choć czołowi) producenci przyborów rysunkowych znanych na całym świecie. Co je wyróżnia? Przede wszystkim jakość, bo z widełki cenowe są najróżniejsze. Wszystko zależy od tego ile funduszy możemy na nie przeznaczyć. Nikomu nie będę wciskać na siłę produktów Koh-i-noor, jeśli woli sprawić sobie set ołówków Staedtler Lumograph. Najważniejsze jest to, aby wypróbować różne produkty i znaleźć coś odpowiedniego dla siebie. Przed zakupem warto pomyszkować po sieci i poczytać opinie innych użytkowników, które mogą być pomocne w wyborze. Ołówki, których używam  oscylują w granicy około 1,30 - 1,60 za sztukę. W podobnej cenie pewnie kupimy byle jaki ołówek w kiosku, jednak cała istota jak widać tkwi w odpowiednim wyborze.

3. Nie rysuj na byle czym - nóż w kieszeni sam się otwiera jak widzę, fajny szkic/rysunek wykonany na kartce z zeszytu w kratkę lub linię. Powinni zakazać pokazywania takich rzeczy. Tak zabijałam  czas na nudnych wykładach lub podczas kilkugodzinnej podróży pociągiem. Mogłabym się pokusić o stwierdzenie, że tak robią dzieci, ale nawet mój chrześniak do rysowania ciągnie kolejne czyste kartki z ryzy do drukarki, na których sama rysowałam jakiś czas temu. Obecnie do standardowych portretów używam bloku A4 z Cansona, którego cena nie przekracza 2 zł za 20 kartek. I nie ma wymówek.

4. Pracuj przy dobrym oświetleniu - sztuczne światło jest szkodliwe, wiemy to nie od dziś. Jednak nie każdy może sobie pozwolić na rysowanie przy świetle dziennym i do pracy zasiada wieczorami lub nocą. Sama często przesiaduję nocami (nie brać przykładu!), więc ważne jest, aby światło nie rzucało cieni na kartkę. Jestem osobą praworęczną, więc lampka stoi z lewej strony na podwyższeniu, dzięki czemu mam w pełni oświetloną kartkę. Należ pamiętać, że sztuczne światło odbija grafit, więc rysowanie jest w pewnym stopniu utrudnione i łatwo o gafę. Jak sobie z tym radzę? Kluczowe elementy staram się wykonywać w miarę możliwości w dzień (np. skórę), zaś nocą pracuję nad tymi, które są wymagające w inny sposób (np. włosy, żmudna robota -  kreska po kresce i 3 godziny nie moje).

5. Nie rysuj "na kolanie" - poza na zdjęciu obok jest tylko chwilowa. W taki sposób nie da się rysować na dłuższą metę, nie oszukujmy się. Po pierwsze bolą plecy, po drugie ruch dłoni jest ograniczony. Ręka do kreślenia odpowiednich linii po prostu potrzebuje oparcia. Do dziś pamiętam jak mama upominała mnie, gdy łokieć wisiał mi poza blatem stołu przy odrabianiu lekcji. Chodzi dokładnie o to samo - brak stabilności może spowodować, że dłoń się nam omcknie w najmniej odpowiednim momencie. Ja najlepiej czuje się rysując w poziomie, przy biurku, ale istnieją przecież szkicownice, na których rysuje się pod pewnym, niedużym kątem, lub na sztalugach, niemalże w pionie. Perspektywa oddania się rysowaniu w plenerze, przy piękniej pogodzie na zielonej trawie jest szalenie kusząca, ba nawet wskazana. Warto mieć przy sobie wtedy coś "twardego", jakąś sztywną podkładkę np. tył od antyramy całkiem dobrze się sprawdza. 

6. Zadbaj o czystość - fajnie jest podczas rysowania popijać ciepłą kawę i przegryzać coś słodkiego. Niestety wiążą się z tym większe lub mniejsze wypadki. Plamka z czekolady w samym centrum rysunku, odpity tłusty palec (to nie zajęcia z daktyloskopii, nie potrzebujesz własnych linii papilarnych na papierze, o ile to nie jest zamierzony efekt) i co najgorsze... przewrócenie pełnego kubka (zdarzyło mi się dwa razy!). Chwila nieuwagi może kosztować kilka godzin ślęczenia nad kartką, nie warto. Bardzo częstym zjawiskiem, które brudzi kartkę jest rozmazywanie brzegiem dłoni grafitu. Sprawę można rozwiązać na dwa sposoby. Po pierwsze, zawsze pod prawą dłoń podkładam albo drugą czystą kartkę albo chusteczkę higieniczną. Po drugie, istnieją specjalne rękawiczki SmudgeGuard, które zostały stworzone z myślą o tabletach, ale na upartego, jeśli ktoś lubi gadżety, można ją również wykorzystać w tradycyjnym rysunku. W 100% nie da się zniwelować rozcierania miękkiego grafitu, zawsze będzie konieczna interwencja gumki. Schludność przede wszystkim!

7. Nie spiesz się - każdy zna co najmniej dwa powiedzenia, które delikatnie rzecz ujmując, odradzają pośpiechu - "gdy się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy", albo "co nagle to po diable" - niby zwykłe przysłowia, ale ile w nich prawdy, wie każdy kto łapie za ołówek. W rysowaniu ważna jest cierpliwość i dokładność. Byłoby całkiem fajnie usiąść i w godzinę narysować portret, pejzaż etc., który już na pierwszy rzut oka zapiera dech w piersiach. Niestety, spędzonych godzin nad kartką nie da się przeskoczyć. Nie raz, nie dwa zdarzyło mi się nie dopracować rysunku tylko i wyłącznie z braku cierpliwości i pośpiechu "żeby tylko skończyć". Skutkuje to m.in. plamami w cieniowaniu. Jeśli rysunek Was znudzi albo czujecie, że zaczynacie przyspieszać tempo pracy, warto go odłożyć na jakiś czas na półkę i potem na spokojnie do niego wrócić. Mój rysunek dziewczynki z żyrafą leżał kilka miesięcy w szafce aż został dokończony. Swego czasu nie mogłam nawet na niego patrzeć. Było warto? Moim zdaniem tak, ale ocenić możecie sami.

8. Bądź systematyczny - praktyka czyni mistrza, więc jeśli chcesz rysować lepiej, musisz ćwiczyć. Zdaję sobie sprawę, że w napiętym grafiku dnia między domem, pracą czy dziećmi ciężko jest znaleźć kilka godzin na leniwe siedzenie nad kartką papieru. Myślę jednak, że wygospodarowanie kilkunastu minut nikomu nie sprawi problemu, pod warunkiem, że rysunek to pasja lub chociaż coś co lubisz. Rysując "raz na rok" nie da się wypracować pewnych nawyków, które ułatwiają z czasem pracę, nawet ręka nie jest już tak sprawna. Myślę, że z rysowaniem jest jak z jazdą samochodem, czy językiem obcym - niepraktykowanie powoduje, że pewne rzeczy zapominamy i na powrót do dobrego poziomu potrzeba czasu.

9. Stopniuj szarości - ołówki są różne, twarde, pośrednie i miękkie. W zależności również od firmy jaka je produkuje, dają inny odcień tzn. ołówek firmy X HB może dawać taki sam odcień szarości jak ołówek firmy Y 2B. Sęk tkwi w tym, aby rysując dosyć ciemny element nie używać od razu ołówka 5B i basta, tylko wraz z kolejną warstwą na papierze sięgać po bardziej miękki ołówek i przykładowo stworzyć trzy warstwy F, 2B, 5B. Jasne elementy takie jak skóra, również potrzebują warstwowego krycia, tylko ołówkami mniej miękkimi. Standardowo przy portretach na początku pokrywam kartkę ołówkiem F, później B, ciemniejsze miejsca zaznaczam 2B i dalej wracam do B etc. Chodzi o to, żeby podczas cieniowania pozbyć się widocznego kreskowania stwarzając tym samym jednolitą (bez plam) powierzchnię i pokryć pory (dziurki) kartki. Należy również zastosować umiar i nie stosować wszystkich twardości ołówków po kolei. Grafit po pewnym czasie stworzy śliską powłokę, po której miękkie ołówki będą jeździć, a tego nie chcemy, Sposoby szrafowania są różne*. Jedni cieniują stawiając koła/elipsy, inni stosują cieniowanie krzyżykowe (każda warstwa pod innym kątem). Osobiście cieniuję stawiając blisko siebie równoległe, proste kreski - wychodzi mniej lub bardziej realistycznie, ale znam osoby rysujące krzyżykowo w taki sposób, że nie jestem zauważyć  pojedynczych linii (dla mnie całkowita czarna magia). Rysując po pewnym czasie każdy odnajduje swój własny styl, w którym się dobrze czuje i uzyskuje zadowalające dla siebie efekty.

10. Nie zwracaj uwagi na krytykę - jeśli zdecydujesz się publikować swoje prace w mediach społecznościowych, prowadzić bloga, lub pokazać je w jakikolwiek inny sposób musisz przygotować się na mniejszą lub większą krytykę. Hejterzy nie przepuszczą nikomu. Każdy na niepochlebne opinie dotyczące swojej pracy reaguje inaczej. Możesz wdać się w dyskusję (która i tak do niczego nie doprowadzi), usuwać takie komentarze (w końcu kolą w oczy),  elokwentnie udzielić odpowiedzi na zarzuty (sarkazm górą) lub po prostu nie reagować. To jaki sposób wybierzesz, zależy tylko od Ciebie. Ja wiem jedno - nie daj sobie podciąć skrzydeł.  Rysujesz dla siebie nie dla innych.


Van Gogh powiedział kiedyś bardzo mądre zdanie: "Jeśli słyszysz w sobie głos mówiący: "Nie umiesz malować", maluj dalej - głos w końcu ucichnie". Dokładnie to samo można powiedzieć o rysunku.


* O technikach szrafowania napiszę w osobnej notce.

15 komentarzy:

  1. Świetna notka!:) Tylko mała pomyłka w przyslowiu ,,gdy sie człowiek śpieszy, to się diabeł cieszy'' :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Faktycznie, a czytałam kilka razy całość. Już poprawiam. :D

      Usuń
  2. Nie ma to jak ten prosty dekalog rysowania każdego artysty ;-) fajny blog Zaptaszam do mnie
    szkicownik555.blogspot.com
    Pozdrawiam ciepło
    Wera

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. ;) Proste zasady zawsze są najlepsze i przejrzyste. Pozdrawiam.

      Usuń
  3. Miło mi się czytało ten post. Przejrzysty...

    OdpowiedzUsuń
  4. Podpisuję się pod tym w 100%.Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Trafne spostrzeżenia. Rysuję w zasadzie od zawsze, a nadal łamię co najmniej połowę z tych zasad, a potem się dziwię, że od 5 lat stoję w miejscu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojoj, mnie również zdarza się niektóre łamać, ale taka natura człowieka. ;)

      Usuń
  6. "Nie zwracaj uwagi na krytykę"
    To zdanie brzmi bardzo bardzo bardzo źle. Zgaduję, że chodziło ci o hejt i agresywną krytykę, ale możesz kogoś wprowadzić w błąd...

    OdpowiedzUsuń
  7. Dlaczego? Rozwiń swoją myśl. W dalszej części piszę właśnie o hejtach. Jest wielka różnica między dobrze sformułowaną tzw. konstruktywną krytyką a uszczypliwym i subiektywnym watykaniem błędów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zabrzmiało tak, jakbyś mówiła o każdej krytyce, choć wiem o co ci chodzi, po prostu zwróciłam na to uwagę.

      Usuń