niedziela, 28 maja 2017

Przedłużacz do ołówków i kredek - który wybrać i jak zrobić własny?

Ołówki/kredki po pewnym czasie użytkowania stają się za krótkie, by móc rysować i stabilnie trzymać je w dłoni. Jedni od razu takie maluchy wyrzucają, inni (tak jak ja) chomikują "maleństwa", a nuż. W sklepach plastycznych  można natknąć się na bardzo pożyteczny gadżet pod nazwą przedłużacz do ołówków i kredek. Może również znajdować się pod hasłem: przedłużka, obsadka lub osłonka. Jeśli chodzi o znane marki to należy szukać obsadek Derwent, Lyra i Cretacolor, jednak są one co raz bardziej powszechne i da się kupić taki sprzęcik mniej znanego producenta lub "bez marki". Prawdę mówiąc jeszcze nie zainwestowałam w żaden profesjonalny przedłużacz do kredek/ołówków, ale jak już ten czas nastanie, na pewno będzie to.... jak przeczytacie cały post to się dowiecie.

Najpopularniejszymi przedłużaczami są obsadki Derwent o dwóch średnicach, tzw. standardowej 7mm (pasującej do większości przyborów)i 8mm przeznaczonej dla "grubszych" kredek typu Derwnet Coloursoft czy Derwent Drawing. Obie obsadki mają wytrzymałą metalową złączkę i miękki w dotyku korpus poprawiający uchwyt. Przedłużki są dostępne na blistrze z każdego rozmiaru po jednej sztuce. Ich cena to ok 26 zł i nie można ich kupować osobno, na sztuki co jest dla mnie "bolesne". Ta kwota dla jednych jest przystępna, dla innych mniej, jednak warto się zastanowić, bo jednorazowy wydatek przedłuży w tym zestawie żywotność każdego ołówka i każdej kredki. Jeśli rysuję ołówkiem za 1,50 zł to jestem w stanie przeboleć, jednak nie wykorzystanie w pełni np. kredki Prismacolor Premier, którą bardzo ciężko kupić w Polsce, a jak się uda to cena wynosi powyżej 6 zł jest lekko frustrujące. Do tego wszystkiego dochodzi prawdopodobieństwo zepsucia kilkunastu godzin własnej pracy, bo ołówek czy kredka nie leżą już w dłoni tak jak powinny. Kogoś jeszcze nie przekonałam, że warto sprawić sobie przedłużacz? 
www.artequpiment.pl
Jakiś czas temu robiłam pierwsze chińskie zakupy na Aliexpress i... była to właśnie dwustronna przedłużka do ołówków i kredek (albo i pasteli) w zatrważającej kwocie 2,38 zł. Uznałam, że nawet jeśli będzie to fake, odżałuję jakoś te pieniądze. Paczuszka przyszła bardzo szybko, po 3 tygodniach, ale (z chińskimi rzeczami zawsze musi być jakieś ALE!)... Ogólnie, rzecz biorąc przedłużacz jest bardzo dobrej jakości i solidnie wykonany. Posiada dwa otwory, jeden mniejszy na przybory 7mm i drugi większy 10mm (powinny mieścić się w nim np. suche pastele). Problem w tym, że strona, która powinna być "uniwersalna" wcale taka nie jest, bo część ołówków i kredek do niego pasuje, a część nie. Mało jeśli chodzi o inny produkt, sęk w tym, że czasami to kredki z tej samej serii (dziwne). Dużego otworu nie jestem w stanie sprawdzić, bo posiadam prostokątne pastele.  Miało to wyglądać tak jak na zdjęciu obok, jednak średnice nie są takie jak powinny. Może mi się trafił feralny produkt, bo opinie z całego świata były dobre. Po sprawdzeniu swoich przyborów mogę stwierdzić, że chiński przedłużacz do ołówków pasuje u mnie jedynie do poduktów firmy Koh-i-noor.
Jako człowiek lubiący DIY szukałam zamiennika dookoła siebie i znalazłam bardzo uniwersalny przedłużacz tuż pod ręką, który nadaje się do ołówków o standardowej średnicy 7 mm! Moi drodzy wystarczy rozmontować na części (znany chyba wszystkim) automatyczny długopis w gwiazdki polskiej firmy Toma.
Oświadczam, że patent ten sprawdziłam sama na sobie i jest genialny zwłaszcza, że ten długopis można praktycznie kupić wszędzie za ok 1,50zł! Ołówki i kredki o średnicy 7mm wchodzą i wychodzą bez problemu, trzymają się bardzo stabilnie, nie ruszają się na boki. Sprawdziłam swoje przybory i mogę śmiało napisać, że Toma pasuje do (od lewej):

  • ołówków Cretacolor Studio Line
  • ołówków Staedtler Tradition w czerwono-czarne paski
  • ołówków Koh-i-noor 1500
  • ołówków Koh-i-noor 1860
  • ołówków Koh-i-noor Toison d'or
  • ołówków Staedtler Lumograph
  • ołówków Faber-Castell CASTELL 9000
  • ołówków Koh-i-noor Progresso 
  • gumki Koh-i-noor w ołówku ERA
  • blendera Koh-i-noor do kredek Polycolor
  • gumki Faber-Castell Perfection
  • kredek Koh-i-noor Progresso
  • kredek Koh-i-noor Mondeluz
  • kredek Koh-i-noor Polycolor
  • kredek trójkątnych Milan
  • kredek Renesans
  • kredek Prismacolor Premier



Niestety patent ten jest zbyt mały dla kredek Coloursoft, Derwent Drawing, Staedtler ergosoft czy Faber-Castell Polychomos.  Do tych "grubasków" nadaje się przedłużacz 8mm Derwenta tylko i wyłącznie, bo nie znalazłam innego zamiennika, dlatego też to właśnie w przedłużki angielskiego giganta zaopatrzę się w razie konieczności. A Wy macie jakieś sposoby na krótkie ołówki? Dajcie znać! 

2 komentarze:

  1. Oj ja też mam parę maluszków, przydałby mi się taki przedłużacz, a patent z długopisem jest super. Co prawda nie mam takiego, ale warto kupić;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, bo koszt mniejszy niż przedłużacza, który ja musiałabym kupić w sklepie internetowym dorzucając do tego kw. :)

      Usuń