Trochę lata tej „nibyzimy” zawsze się przyda, więc na
pierwszy rzut przedstawiam rysunek w
mocno soczystych barwach. Hortensja (bo
o niej mowa), latem zachwyca kwiatami w różnych barwach, od zieleni i różu,
przez błękit, fiolet, aż po biel. Kwiatostany tworzące wielkie kule zawsze w
wakacje cieszą moje oko, więc złapałam za kredki a efekty można zobaczyć poniżej. Rysunek wykonany jest kredkami K-i-n Progresso z dodatkiem pojedynczych Polycolorów (o wszystkich przyborach jakich używam można przeczytać pod tym linkiem Przybory). Po wykonaniu szkicu zaczęłam nakładać kolejne kolory i warstwy (najpierw blady żółty, róż i jasny błękit, a potem lazurowy oraz fiolet), łącząc je ze sobą, tak aby uzyskać w miarę łagodne przyjścia.
Wspomogłam się białą kredką, która posłużyła do blendowania (rozcierania). Mocno zatemperowaną niebieską kredką zaznaczyłam widoczne na płatkach "zmarszczki" (załamania, linie, nie wiem jak to nazwać). Odcieniami żółtego i brązu narysowałam kilka plamek o niejednorodnych kształtach imitujących obeschnięte końcówki. Tło to mieszanka zielonych kredek, wszystkich jakie były w zestawie. Nie rysowałam liści każdego z osobna, bo uznałam, że ich natłok może spowodować, iż kwiaty się w tym zgubią. Chociaż z drugiej strony całkiem możliwe, że po prostu nie chciało mi się nad tym siedzieć, więc wybrałam drogę na skróty i mamy tak jakby... nieostre liście, na drugim planie. Zielonymi kredkami rysowałam owalne kształty, jeden obok drugiego nakładając je na siebie. Zbyt mocne przyciskanie do kartki spowodowało, że kilka z nich się połamało w rękach, choć końcowy rysunek prezentuje się nie najgorzej.
