Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ołówki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ołówki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 maja 2020

Portret ołówkami Derwent Graphic: skądże nadejdzie mi pomoc?

Wznoszę swe oczy ku górom:
Skądże nadejdzie mi pomoc? PS 121,1❤️
Rysunki ołówkiem odeszły w niepamięć, ostatni ma datę z lutym 2019. Jeszcze w ubiegłym roku kupiłam ołówki Derwent na próbę i zaczęłam portret piegowatej dziewczyny. Długo czekał na dokończenie, ale w ostatni weekend mocno się zmobilizowałam. Nie rysuję już na zamówienie zwykłych, płaskich portretów ze zdjęć, w których brakuje emocji, bo strasznie mnie męczą. Zawsze raz na jakiś czas zdarzy się klient z grupy "wiecznie niezadowolonych" i mocno podcina mi to skrzydła na długo. Uważam, że można być spełnionym tylko gdy tworzy się bez presji otoczenia to co gra w duszy. Szukam inspiracji, które mnie zachwycają subtelnością, mają "to coś". 
Szczegóły: 
- format A4, papier Happycolor 250 g/m2
- ołówki Derwent Graphic 2H, HB, 2B, 4B, 6B, 8B
- gumka chlebowa, Tombow Mono Zero i elektryczna Derwent

piątek, 9 lutego 2018

Rzeźba Santo Varniego

Mogę z czystym (choć lekko niewyspanym) sumieniem napisać, że w końcu po kilku miesiącach posuchy udało mi się wrócić do rysowania ołówkiem na poziomie ponadprzeciętnym. Bardzo mnie to cieszy, bo wiem, że blog został trochę zaniedbany. Tak bardzo przydałyby mi się dodatkowe cztery godziny w dobie, żeby moc się z wszystkim wyrabiać. 


O włoskim rzeźbiarzu Santo Varnim nie doszukałam się zbyt wielu informacji, jego dzieła zdobią  znany cmentarz w Genui Cimitero Monumentale di Staglieno, na którym znajdują się przepiękne rzeźby wielu autorów. Zauważyłam, że najbardziej przykuwające moją uwagę nigdy nie stoją w muzeach tylko przy grobach. Jednym  z nich jest pomnik zmarłej żony  rzeźbiarza Giuditty z 1875 roku, który ulokowany się właśnie przy jej mogile. Rzeźba przedstawia kobietę z opadającą szatą obok, której leży pies. Prawdę mówiąc nie pasował mi on do mojego rysunku, więc po prostu pominęłam i skupiłam się na grze światła i cieni, która stworzyła ciekawy klimat. Klikając TU możecie zobaczyć różne odsłony tego pomnika. 



Szczegóły:

- papier Canson 190 g/m2 A4
- ołówki automatyczne 0,7mm 0,5mm 0,3 mm z wkładami z Pentela
- gumka automatyczna Tombow mono zero z okrągłą końcówką
- gumka w ołówku Koh-i-noor Era
- gumka w ołówku Faber-Castell Perfection z białą końcówką
- biały żelopis Sakura GellyRoll
- czas: 7 dni, godziny przestałam  liczyć w trakcie



Tradycyjnym ołówkami narysowałam postać, tło to efekt dłubania ołówkami automatycznymi, które nie zostały roztarte, żeby uzyskać inną fakturę i nie niwelować widocznych porów kartki.  Na zdjęciach można zobaczyć przybory jakich użyłam.

Zoom na detale wygląda tak: 


Całość prezentuje się tak (na samym dole jest skan):



PS.
Rama też się od razu znalazła. :)



piątek, 22 września 2017

Matka Teresa z Kalkuty: work in progress

Kolejny rysunek skończony już jakiś czas temu. Tym razem ołówkowy portret Matki Teresy z Kalkuty w dwóch wersjach. Pierwsza - nostalgiczna, wręcz przepełniona cierpieniem i smutkiem twarz, druga - dająca choć trochę radości. W końcu życie ma różne barwy w każdym zakątku świata, także w Indiach.

Szczegóły: 
- papier A3 Canson 190 g/m2
- gumka w ołówku Koh-i-noor Era
- papierowy wiszer, pędzelek
- biały żelopis Sakura Gelly Roll


piątek, 5 maja 2017

Work in progress: Aniołek i Anioł Stróż


"Bo swoim aniołom dał rozkaz o tobie, aby cię strzegli na wszystkich twych drogach. Na rękach będą cię nosili, abyś nie uraził swej stopy o kamień". Ps 91:11-12 


Kolejna ołówkowa praca, z której jestem zadowolona bardziej niż umiarkowanie. Niemowlak z kamiennymi skrzydełkami na plecach śpiący na rękach Anioła Stróża w wersji posągowej.

Szczegóły:
- rozmiar A4; papier Canson 90 g/m2
- ołówki Faber-Castell CASTELL 9000 2H-8B 
- gumka w ołówku Faber-Castell Perfection oraz Koh-i-noor ERA
- czas bliżej nieokreślony, liczony w godzinach








wtorek, 2 maja 2017

Recenzja: ołówki Faber-Castell 9000 Art

Jednym z trzonowych produktów Faber-Castell są tzw. zielone ołówki, znane wśród artystów różnej maści. Made in Germany sygnalizuje odbiorcom niemiecką jakość, do której część z nas już dawno przywykła. Ołówki Castell 9000 zostały wprowadzone na rynek w 1905 roku przez hrabiego Aleksandra von Faber-Castell i po ponad 110 latach nadal cieszą się niezwykłą popularnością. Trochę zeszło mi z tą opinią, a to dlatego, że potrzebowałam narysować więcej niż jedną solidną pracę. Po drodze spaliłam portret, który był praktycznie na finiszu i musiałam zacząć zabawę od początku. Ołówki to przecież moje podstawowe przybory, musi być perfekcyjnie.


Co obiecuje producent:
idealnie nadają się do pracy artystycznej i w wysokim kontraście,
- bezpieczne dla środowiska i zdrowia,
- powierzchnia pokryta lakierem na bazie wody, 
- specjalna metoda klejenia SV na całej długości ogranicza łamanie grafitu, 
- drewno pochodzi z lasów zarządzanych w sposób zrównoważony. 

Rysując przez długi czas tymi samymi ołówkami, trochę ciężko przestawić się na "sprzęt" innego producenta, ponieważ działamy już w sposób intuicyjny i wiemy, którego stopnia twardości użyć, żeby uzyskać upragniony efekt. Ciężko mi się przyzwyczaić do zielonych ołówków, które mają trochę też inny "feeling". Równie dziwnie jest przesiąść się z kredek na bazie oleju na kredki na bazie wosku, ale najpierw zajmę się sprawami stricte technicznymi.

Ołówki Castell 9000 zapakowane są w estetyczne, ciemnozielone, metalowe pudełko. Wzrok przyciąga dynamiczny szkic charakterystycznego dla producenta rycerza w zbroi. Opis w kilku językach, bez polskiego odpowiednika. Widok jest jeszcze bardziej interesujący po otwarciu wieczka, które dosyć mocno "trzyma". Jak wspomniałam we wcześniejszym poście, otwierasz pudełko i czujesz się jak profesjonalista. Po lewej stronie widnieje złota ilustracja pałacu rodu Faber-Castell w Stein niedaleko Norymbergi i krótki opis o ponad 100 letniej tradycji i jakości ołówków. W środku znajduje się także mała broszurka opisująca inne produkty.
Plastikowy wkład, na którym ułożone są ołówki, można wyjąć bez problemu. Odnośnie pudełka, jest ono dobrze wykonane i zgrabne. Na 90% nie powinno się samo otworzyć i ołówki nie wypadną np. podczas noszenia w torebce, dzięki czemu ani się nie pogubią ani nie uszkodzą. Ołówki są już na samym początku gotowe do pracy i zatemperowane na ostry szpic, tym samym nie zużywamy ich na dzień dobry niepotrzebnie strugając.
Ołówki mają standardowy sześciokątny kształt oraz są pokryte zielonym, błyszczącym lakierem na bazie wody, na którym mienią się złote napisy. Faber-Castell przy produkcji ołówków stosuje specjalny patent klejenia SV (z niem. Sekuralverfahren), który polega na tym, że grafit jest przyklejony do drewnianej otoczki na całej długości, a nie np. tylko w jednym miejscu. Zastosowanie takiej techniki ma na celu niwelowanie łamania się czy pękania ołówka, jego lepsze prowadzenie i temperowanie. Faktycznie ołówki Castell bardzo fajnie się ostrzy a grafit nie łamie się i nie kruszy. Producent nie poleca (na oficjalnej stronie) stosowania elektrycznych temperówek, wskazując na standardowe ręczne strugaczki lub ostrzałkę. 
Ołówki Castell 9000 dostępne są w 16 stopniach twardości od 6H do 8B. Do wyboru mamy dwa sety po 12 ołówków: Design (5H-5B) przeznaczony bardziej do rysunku technicznego oraz Art (2H-8B) do rysunku artystycznego. Można je kupić również na sztuki  lub różnych innych w kompilacjach np. pakowane po 3 na blistrze, 6 ołówków w metalowym opakowaniu, w wersji jumbo czy zestawach mieszanych. Cena za jeden ołówek oscyluje w granicy 3,50 zł - 4,50 zł, zaś komplet 12 sztuk można kupić za mniej więcej 50-60 zł.
Nie istnieje międzynarodowy standard produkcji ołówków w określonej skali twardości, oznacza to, że każdy producent sam określa jak miękkie będą jego ołówki, mieszając w odpowiedniej proporcji grafit z gliną. Przyjęto, że ołówkowi o nr 2 odpowiada ołówek Castell oznaczony literką B. Wspomniałam o tym, ponieważ rysując odniosłam wrażenie, że ołówki Castell różnią się tak o jeden (a może i dwa) stopień w porównaniu do ołówków Koh-i-noor Toison d'or, których używałam do tej pory. Oznacza to, że np. ołówek Castell 3B zostawia podobny odcień do ołówka 5B Koh-i-noor. Poniżej porównałam kilka ołówków 2B: zielony Castell 9000, ołówek FC Goldfaber, K-i-n Toison d'or oraz szary z serii 1860. Już na pierwszy rzut oka widać, że ten pierwszy jest najciemniejszy. Zarówno test i wzornik na górze został narysowany na gładkim, papierze technicznym.
Należy pamiętać, że papier również ma znaczenie w zachowaniu ołówków. Co do zasady, im gładszy papier i wyższa jego gramatura tym ołówki rysują ciemniej. Z tego powodu trochę uciekałam od kartek lepszej jakości, bo ołówki "wariowały". Na szczęście po przełamaniu pierwszych 10 lodów, polubiłam rysowanie na gładkim papierze i zaczęłam używać także twardszych ołówków takich jak H czy 2H, których na bloku rysunkowym nie potrzebowałam. Z tego zestawu nic się nie zmarnuje!
Wymazywanie ołówków nie stanowi większych trudności, choć według mnie trzeba więcej razy gumką pomachać w lewo i w prawo. Powyżej test jednego pociągnięcia za pomocą gumki Faber-Castell Perfection z białą końcówką (na górze) oraz Koh-i-noor Era (na dole). Ta pierwsza poradziła sobie gorzej od swojej koleżanki i pozostawia po sobie bardziej efekt rozmycia niż wyrazistej linii (ale i to się przydaje!). A na koniec crème de la crème, czyli prace wykonane zielonymi ołówkami. Portret Audrey niestety dokonał żywota, jednak udało mi się skończyć najważniejszą część przed zniszczeniem. 



MOJA OPINIA O OŁÓWKACH FABER-CASTELL 9000: 
Subiektywne odczucia są bardzo pozytywne. Jak napisałam na początku, dłuższą chwilę zajęło mi przestawienie się na ołówki Castell 9000, jednak po tym czasie współpraca z nimi przebiegała praktycznie bez żadnych zakłóceń. Grafit jest bardzo czysty, nie natrafiłam podczas cieniowania na żadne zanieczyszczenia, nic nie "drapało" i nie "szurało". Prowadzą się po kartce bardzo gładko i przyjemnie. Mam wrażenie, że łatwiej i za pomocą mniejszej liczby nałożonych warstw  można uzyskać efekt jednolitego cieniowania. To moja największa zmora, więc radość jest nieoceniona. Werdykt jest prosty: 3x na TAK. :)

Plusy:
- opakowanie: wytrzymałość i  ładny design
- praktycznie czysty grafit, bez szarpania i zanieczyszczeń
-  ładnie się temperują
- na chwilę obecną moje ulubione ołówki

Minusy:
- cena nieco wyższa
- ciężko będzie uzupełnić braki stacjonarnie, bo dostać na sztuki w mniejszych miastach w sklepach z artykułami plastycznymi to cud nad Sanem

A jakie są Wasze opinie na temat ołówków Faber-Castell?

wtorek, 7 marca 2017

Justin Timberlake #3

Nie mam zbyt wielu wykonawców muzyki, którym jestem "wierna" od wielu lat. Jeśli śledzicie bloga lub mojego fanpage'a od dłuższego czasu to jednak wiecie, że szczególną sympatią darzę Timberlake'a. Większość piosenek znam na pamięć lub tzw. pół-pamięć, czyli co nie znam to dośpiewam po swojemu i też będzie ok. W ubiegłym roku, gdy wiedziałam, że zagra na Eurowizji specjalnie czatowałam po nocy, żeby obejrzeć występ na żywo. Ostatnia trasa koncertowa Justina Timberlake'a The 20/20 Experience World Tour trwała 787 dni i objęła koncerty w 134 miastach, w tym w Gdańsku. Koncert zamykający całą światową trasę można obejrzeć na youtubie w świetnej jakości, ponieważ został nagrany dla Netflix. Super ujęcia i kadry z backstage'u. Polecam, genialny performance. Swego czasu narysowałam kilka portretów JT, ostatni po narodzinach synka i kolejny impuls nadszedł, gdy zobaczyłam nową sesję fotograficzną z jego udziałem i nadszedł czas wypróbowania ołówków Castell 9000. Trochę żałuje, że tym razem nie pilnowałam robienia zdjęć podczas pracy i jedynie co mi zostało to pokazanie pracy już w 100% gotowej. Rysunek podstawie zdjęcia wykonanego prze Millera Mobleya do wywiadu, który ukazał się w magazynie The Hollywood Reporter, w którym mówi o przyjaźni z Jimmym Fallonem, ojcostwie i swoich planach na przyszłość.

Szczegóły:
- A4, papier Canson 190 g/m2
- ołówki Faber-Castell 9000
- gumka chlebowa, gumka w ołówku Perfection do tuszu
- biały żelopis Sakura Gelly Roll
- czarny Staedtler Lumograph 8B (do kilkunastu najciemniejszych włosów na brodzie)
- wiszer




A poniżej, jak jesteście ciekawi starsze rysunki z JT i chyba czas na coś sensownego w kolorze.  Który podoba Wam się najbardziej?