Jakiś czas temu SklepPlastyczny.pl wyszedł z inicjatywą zabawy najnowszymi kredkami Derwent Procolour dla swoich obserwatorów (hej hej, może jeszcze się załapiesz, kliknij w link sklepu). Na facebookowym profilu rozszyfrowałam zasady jako pierwsza, więc zestaw jeszcze zafoliowanych kredek jako pierwszy trafił do mnie. Akcja polega na 7-dniowej możliwości rysowania średnim zestawem całkowicie za free. Po tym czasie wysyłasz kredki dalej do kolejnego szczęśliwca. Lekko zużyty zestaw już pojechał w dalszą drogą a ja się zastanawiam czy będzie z tego romans na dłuższą metę. Od pewnego czasu waham się między zakupem porządnego zestawu kredek, jednak nie mogę się zdecydować na żadne w 100%, więc czas leci a ja użytkuję to co mam w swoich zbiorach. Przeglądając opisy na stronach internetowych natknęłam się na infomacje, że Derwent Procolour to coś pomiędzy Derwent Artist a Derwent Coloursoft. To "coś pomiędzy" mogło spowodować, że wybór będzie zupełnie inny niż znane już wszystkim kredki będące dłuższy czas na rynku, zwłaszcza, że Procolour reklamę miały tak dobrą, że po otworzeniu pudełka spodziewałam się fanfar.
Jak widać na załączonym filmiku unboxing, trąbek nie było, ale pojawił się uśmiech od ucha do ucha, a to zwiastowało spory zapał do pracy. Odfoliowany zestaw Derwent Prololour prezentuje się tak:
Kredki Derwent Procolour można kupić w zestawach (12, 24, 36, 72 sztuk) lub na sztuki za około 4,50 zł, czyli normalną cenę dla angielskiego producenta (a straszyli dyszką za sztukę!). Design jest podobny do ich znacznie miększych kolegów Derwent Coloursoft. Kredki Procolour mają okrągły kształt i średnicę 8 mm. Trzon w kolorze stalowym z końcówką odpowiadającą kolorowi woskowego rdzenia. Już pod otwarciu są zatemperowane, jednak do szpilki trochę im brakuje co szybko musiałam naprawić przed robieniem wzornika kolorów. Metalowe pudełko jest dobrej jakości nie wygina się, co zapewnia kredkom bezpieczeństwo podczas transportu, a plastikowy wkład można wyjąć bezproblemowo.
Paleta kolorów w zestawie jest ciekawa. Dosyć szeroko są rozbudowane fiolety (rzadko się to zdarza) i to ciemniejsze odcienie. Szczególnie upodobałam sobie kredkę o numerze 22 Mars Violet, która idealnie nadaje się do portretów urozmaicając je fajnym, stonowanym kolorem. Z ciepłym, złotawym Brown Orche współpracowała idealnie. Ten kolor bankowo dokupię osobno, bo przyda się nie raz, nie dwa. Znajdziemy także fajne odcienie niebieskiego, ciepły i zimny brąz oraz stonowane barwy zieleni. Co do zasady, ciemne kolory dają wrażenie mocniej napigmentowanych niż te jasne (np. 43 Distant Green, którego prawie nie widać) i przyjemniej się nimi pracuje. Kolor biały na czarnym papierze daje odcień podobny do białej kredki Coloursoft (chyba nic nie przebije Derwent Drawing).
Colour chart zrobiłam na "zwykłym papierze" 80 g/m2, a warto wspomnieć, że kredki dają nieco inny efekt na papierze o większej gramaturze. Na stronie producenta cała paleta 72 kolorów oznaczona jest pod względem światłotrwałości w skali 1-8. Kolory od numerku 6 powinny pozostać żywe przez ponad 100 lat, ale niektóre są znaczniej mniej odporne na działanie światła słonecznego np. kolor 21 Magneta został oznaczony 1. Całość możecie zobaczyć TU
Producent opisuje kredki Procolour jak "totalną" (modne słowo) hybrydę:
Derwent Procolour to kredki artystyczne, które tworzą doskonałe połączenie precyzyjnej i ostrej kreski z miękkością, gładkością rysowania, silnym kryciem wosku, przy miękkości oleju. Kredki Derwent Procolour są dobrze napigmentowane i utrzymują ostry grot do szczegółowych rysunków przy minimalnej ilości okruchów, które mogą spowodować powstanie niechcianych smug na pracy.

![]() |
Zestawienie różnych kredek artystycznym w podobnym kolorze. |
Szukam mankamentów i oprócz słabszych jasnych kolorów w zestawie, takich jak jedyny łososiowy odcień to w kredce 43 Distans Green podczas cieniowania pojawił się inny pigment (o zgrozo!). Ponadto jak w większości przypadków "internetowy" wzornik można rozbić o kant, odbiega od rzeczywistości.
![]() |
Zdjęcie przy lampie |
Moja subiektywna opinia o kredkach Derwent Procolour:
Najnowsze angielskie kredki Derwent Procolour to idealne rozwiązanie dla osób, które preferują kredki na bazie wosku i cenią sobie możliwość dopracowywania drobnych szczegółów, która jest ograniczona przy bardzo miękkich kredkach takich jak Prismacolor czy Derwent Coloursoft. Kredki nie łamią się przy mocniejszym docisku i dobrze prowadzą po kartce. Woskowa powierzchnia, która mogłaby powodować poślizg przy kolejnych warstwach jest niewyczuwalna. Praca z nimi jest czysta i przyjemna, a prześwitujące pory papieru można niwelować blenderem lub białą kredką. Niektóre jasne kolory wydają się być twardsze od pozostałych i mało wyraziste, ponadto niekiedy w rdzeniu kredki można natrafić na inny pigment. Cena jest przystępna jak na kredki artystyczne.